czwartek, 3 marca 2016

Wycieczka - Śladami "INKI"

We wrześniu tego roku, moja szkoła ma uzyskać imię "INKI".
 Z tego powodu odbyła się wycieczka do Gdańska, aby iść jej śladami.

Danuta Siedzikówna ps. „Inka” (ur. 3 września 1928 w Guszczewinie, zm. 28 sierpnia 1946 w Gdańsku) – sanitariuszka 4. szwadronu odtworzonej na Białostocczyźnie 5 Wileńskiej Brygady AK, w 1946 w 1 szwadronie Brygady działającym na Pomorzu.


Nasza przygoda zaczęła się w środę 24 lutego o godzinie 6 gdzież to spotkaliśmy się na
Dworcu Głównym PKP. Już o 6.17 mieliśmy pociąg. Podróż zajęła nam ok. 5h 30 min co jak na pokonanie ok. 480 km nie jest dużo. Po dotarciu do Sopotu poszliśmy się zameldować w hostelu George a następnie kilkoro z nas udało się do pobliskiego sklepu na małe zakupy. Mieliśmy niecałe 2h do wyjścia i przejazdu do Gdańska, gdzie zaczęliśmy swoją wędrówkę śladami naszej bohaterki.



 25 lutego
Nowy dzień = kolejne miejsca do zwiedzania.
W środę byliśmy w szkole Sopockiej, która również nosi imię Danuty Siedzikówny "INKI"
Uczniowie oraz Dyrekcja opowiedziała nam trochę o swojej historii związanej z ich szkołą i INKĄ.
Po prezentacji, udaliśmy się pod pomnik który miał symbolizować w jakiś sposób sanitariuszkę.
Po krótkim zwiedzaniu w Sopocie, znów udaliśmy się do Gdańska, gdzie udaliśmy się pod więzienie w którym zamordowano Inkę, oraz na cmentarz, gdzie odnaleziono jej zwłoki.
Wieczorem wróciliśmy do Sopotu. Kilkoro z nas udało się na plażę i MOLO ;)


26 lutego
Mieliśmy iść na wschód słońca, który był o 5.45 niestety... NIKT NIE WSTAŁ :D
Ale pomijając krajobraz ;P
O godzinie 8.45 opuściliśmy hostel i udaliśmy się na dworzec. Po raz ostatni (tym razem już z bagażami) udaliśmy się do Gdańska. Bagaż zostawiliśmy na dworcu w szafkach, aby nie taszczyć go ze sobą.
Udaliśmy się do Instytutu Kultury Miejskiej.
Jeśli chodzi o wnętrze tego budynku, to robi ogromne wrażenie. Można tam usiąść i podziwiać... Przyrodę ;)
A dokładnie to drzewa i trawy ;D Uważam, że takie wnętrze robi naprawdę wielką robotę i że dzięki temu że rośliny są żywe, o wiele łatwiej i przyjemniej jest pracować.
Ale przechodząc do sedna naszego celu zwiedzania, to byliśmy tam aby poznać trochę historii i dowiedzieć się jak to było kiedyś. Naprawdę współczuję wszystkim ludziom, którzy doświadczyli wydarzeń o których tak usłyszeliśmy. 
Po ponad 2 godzinnym pobycie w instytucie, mieliśmy ponad 2h czasu wolnego, na obiad i ewentualne zwiedzanie. O godzinie 16.24 mieliśmy pociąg powrotny do Wrocławia.





Podsumowując?

Wycieczka jak najbardziej udana. Pozyskałam dużo ważnych i ciekawych informacji na temat naszej bohaterki "INKI", ale również o historii. Bardzo podobało mi się to, że mogłam zobaczyć choć po części trójmiasto, ponieważ nigdy wcześniej nie miałam okazji tak być.
Mam nadzieję, że przede mną będzie jeszcze wiele takich możliwości wyjazdu.
Dziękuję wszystkim tym co byli, oraz naszym Paniom Profesor które to zorganizowały. Było mega super <3